Reklama

Historie równoległe

Połowa sierpnia 1944 r. Warszawa na oczach świata toczy morderczy bój na śmierć i życie… Stalin milczy, Hitler równa z ziemią, Churchill się przygląda w podzięce „tak nielicznym”. Do Rzeszowa jak do innych okręgów Armii Krajowej przychodzi rozkaz komendanta głównego AK gen. „Bora”, aby wszystkie uzbrojone oddziały wyruszyły z pomocą powstańczej stolicy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Młody Antoni Buczak ps. „Refosz” ochoczo przyjmuje rozkaz o zorganizowaniu wymarszu, nie dość mu życia w lesie i przykrej doli żołnierza, wciąż chce walczyć. Wie, że Sowieci inaczej niż w płonącej Warszawie, aktywnie działają, penetrują lasy, węszą, szukając skrywających się żołnierzy. Zna sprawę rzeszowskiego Zamku, słyszy, że jego mury pęcznieją z dnia na dzień, wypełnione stale napływającymi oddziałami aresztowanych akowców. Pomimo to, na słowa dowódcy, zgłasza swoją chęć udziału w powstaniu. Nie zostaje jednak przyjęty i wraca do rodzinnego domu w Nienadówce. W lasach Porąb Kupieńskich zostawia swoich kolegów, bardziej przeszkolonych i, zdaniem przełożonego, lepiej nadających się do walki. Nie sądzi jednak, że widzi ich po raz ostatni.

Przerwany ratunek

Reklama

Od tragedii stolicy dzieliło ich - ochotników wyruszających na ratunek powstańcom - niespełna 300 kilometrów, od swojej własnej - zaledwie kilkanaście. Na miejsce koncentracji, na tzw. Jelenich Górach w lasach sokołowskich, skąd oddział kpt. Mieczysława Chendyńskiego „Józefa” miał wyruszyć na pomoc stolicy, szli małymi grupkami, aby nie dać się rozpoznać. Tu mieli zostać zgrupowani i samochodami przetransportowani w okolice krwawiącej Warszawy, ale „koncentracja odbyła się już pod bagnetami czerwonoarmistów” - wspomina uczestnik zdarzeń Antoni Barnat ps. „Wilk”. Hordy bezwzględnych oprawców z I Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa stacjonującego w pobliskiej wsi Mazury przejęły samochód amfibię z bronią, amunicją, żywnością, zapędziwszy złapanych i zdezorientowanych żołnierzy do niedalekiej Trzebuski, gdzie znajdował się obóz NKWD.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z obozu do…

Dziś tylko krzyż i tablica przypominają, że w sercu Trzebuski, w głębokiej dolinie otoczonej z wszech stron niewielkimi pagórkami, znajdował się kiedyś obóz dla przetrzymywanych w nim akowców. Trudno go nawet dostrzec z drogi, nie znając terenu. Nic dziwnego, niepozorny półhektarowy plac, niby wąwóz, na którym enkawudziści zbudowali jenieckie ziemianki, nie miał przyciągać uwagi i jak najdoskonalsze więzienie nie pozwalał też uciec. Stąd droga wiodła tylko w trzech kierunkach...

Wojsko, Syberia, Turza

Wspomniany Antoni Buczak przytacza w swoich zapiskach historię kolegi Kazimierza Kaszuby, który cudem uniknął śmierci w czasie wielogodzinnych przesłuchań połączonych z torturami, wmawiając enkawudzistom, że szedł, aby dołączyć do tworzących się oddziałów Wojska Polskiego [Armii Berlinga - przyp. red.], a nie z pomocą stolicy. Zgodnie ze swoim „zamiarem” został włączony do wojska. Znaczna część aresztowanych jak młodziutki żołnierz błażowskiej placówki AK - Zbyszek Socha - była wywożona do innych obozów przejściowych, skąd później została deportowana na tzw. „Białe Niedźwiedzie”. Część - do tej pory nie wiadomo jak wielka - pozostała najbliżej miejsca koncentracji, stacji, skąd miał wyruszyć ratunek, a gdzie przyszła śmierć.

„Mały Katyń”

W październiku 1945 r. w poszukiwaniu grobu swego brata zamordowanego przez NKWD i w tajemnicy zakopanego Antoni i Józef ps. „Rokosz” Buczakowie wraz z dwoma kolegami z konspiracji umówili się na przeczesywanie lasów w Trzebusce i Turzy, gdzie miał być on pochowany. Niestety zamiast ciała brata odnaleźli sześć płytko kopanych grobów osób złożonych w samej bieliźnie, z rękami związanymi z tyłu pleców i z poderżniętymi gardłami. Ten widok potwierdził tylko przypuszczenia miejscowych, że więzionych w Trzebusce enkawudziści mordowali w pobliskich lasach. Chcąc odnaleźć zwłoki brata, szukali dalej. Wiosną 1946 r. - jak pisał Józef Buczak - w lesie koło Turzy natrafili na kolejny grób, porośnięty borowiną i lekko tylko przykryty ziemią. Gromadził kolejne warstwy ciał. Wśród nich nie znaleźli jednak ciała swojego brata Jana.

Czas równoległy

Trudno uciekać od skojarzeń, porównań i nawiązań, a nawet nie sposób tego robić, wszak historia Ojczyzny, to historia jej obywateli, a ta w sierpniu, wrześniu i październiku 1944 r. była niezwykle bolesna i tragiczna. I tam w Warszawie, i tu w Trzebusce i Turzy rozegrał się przecież dramat, walczących i chcących walczyć, ginących na oczach świata i skrycie mordowanych, skazanych tylko na siebie, bezradnych i pozbawionych nadziei.

Na podstawie:
- Wspomnienia Antoniego Buczaka ps. „Refosz”;
- Wspomnienia Józefa Buczaka ps. „Rokosz”;
- Wspomnienia Antoniego Barnata ps. „Wilk”;
- Wspomnienia Jana Łopuskiego ps. „Mariusz”.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Parolin rozmawiał z Papieżem przed operacją. Co powiedział mu Leon XIV?

2026-10-13 12:44

[ TEMATY ]

kard. Pietro Parolin

Leon XIV

rozmawiał z Papieżem

przed operacją

Vatican Media

Kard. Pietro Parolin

Kard. Pietro Parolin

Przed operacją Leona XIV sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin rozmawiał z Leonem XIV o planowanym zabiegu. Jak mówi kardynał, Papież wykazuje wielki spokój. Sam kardynał mówi, że jest pełen ufności w pomyślne zakończenie leczenia.

W dniu przyjęcia Papieża Leona do szpitala Gemelli w celu usunięcia „ograniczonego guzka w płucu” kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, został zapytany przez dziennikarzy o stan zdrowia Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Jak funkcjonuje Stolica Apostolska w czasie choroby papieża?

2026-10-13 10:41

[ TEMATY ]

Stolica Apostolska

pexels.com

Jak się czuje papież? Czy niewielki guzek w jego płucu nie jest przypadkiem groźniejszy, niż początkowo sądzono? Czy Ojciec Święty będzie w stanie wytrzymać wyczerpujący program podróży, czy raczej powinien oszczędzać siły? Oprócz tych obaw wiele osób nurtuje jeszcze inne pytanie: co się stanie, jeśli papież będzie nieobecny przez dłuższy czas?

Jako najstarsza monarchia wyborcza na świecie Watykan ma doświadczenie w radzeniu sobie z takimi problemami. W ostatnich miesiącach życia papieża Franciszka (2013-2025) sytuacje te, podobnie jak niegdyś za czasów Jana Pawła II (1978-2005), zdarzały się niemal codziennie: zwierzchnik Kościoła katolickiego miał już ograniczoną zdolność do działania, a śmierć lub rezygnacja wydawały się wówczas możliwe w każdej chwili.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję