Reklama

Musieli Go spotkać...

Rzecz miała miejsce na Bliskim Wschodzie. Młody archeolog dokonał odkrycia starożytnego grobu. Znalezione szczątki nie pozostawiały cienia wątpliwości: sarkofag przykrył człowieka w wieku około trzydziestu lat, mężczyznę, którego szkielet wyraźnie przypominał o męce i ukrzyżowaniu. Czyżby Chrystus nie zmartwychwstał?

Niedziela Ogólnopolska 17/2011, str. 10-11

GRAZIAKO

Jerozolima, Bazylika Grobu Pańskiego - Grób Pański

Jerozolima, Bazylika Grobu Pańskiego - Grób Pański

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W taki sposób rozpoczyna się amerykański film pt. „Godziny ciemności”. Dalsze jego sekwencje budzą prawdziwą grozę: pustoszeją zakony, gasną lampki przy tabernakulach, z kościołów zdesperowani księża wynoszą Najświętszy Sakrament. Po pewnym czasie ludzie odchodzą od łóżek chorych, likwidują domy opieki, a ulice miast zamieniają się w piekło. Najciekawszy jest jednak koniec tego obrazu, kiedy przed kamerą pojawia się reżyser z zaskakującym przesłaniem: tak wyglądałby świat, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał. Wiara w zmartwychwstanie od samego początku chrześcijaństwa była wyznacznikiem sensu. Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara (por. 1 Kor 15, 14). Bez uwzględnienia tego faktu daremne jest życie, przemijanie, starość i śmierć. Skąd jednak czerpać siłę do podtrzymywania w sobie tego przekonania, skoro cała ludzka natura nie tylko wątpi, jak to miało miejsce w przypadku św. Tomasza, ale nawet buntuje się, angażując rozum i zdrowy rozsądek? Teologowie od lat starają się pomóc ludzkiej naturze, więc drogowskazem są spisane świadectwa uczniów, pusty grób oraz nadzieja, która przez wieki umacniała prześladowanych chrześcijan. To po nich odziedziczyliśmy wiarę, bo zanim pojawiły się biblijne teksty, przekazywana była ustnie: z rodziny do rodziny, z pokolenia na pokolenie.

Gdy nie było nadziei...

Reklama

Najskuteczniej jednak prawdę o Zmartwychwstaniu może nam ukazać postawa uczniów. Nie trzeba być wybitnym psychologiem, by w ich zachowaniu dostrzec ogromną niekonsekwencję, a może nawet intrygującą tajemnicę czy frapujący szereg znaków zapytania. Jak wynika z biblijnych źródeł, po śmierci Chrystusa świat dosłownie zawalił się wszystkim tym, którzy za Nim chodzili. Jeśli przez lata niemal nie odstępowali Mistrza na krok, Chrystus musiał być fundamentem nie byle jakiej nadziei. Może z początku nie wszystko pojęli, bo w przyjaźni z Jezusem upatrywali np. sposobu na karierę (synowie Zebedeusza), inni chcieli zbić majątek (Judasz) czy też rękami Zbawiciela dokonać politycznego przewrotu, wyrzucając Rzymian z ukochanej Ziemi Obiecanej (zeloci). Wszyscy jednak (oprócz Judasza) doświadczyli dramatycznego osierocenia, kiedy na Golgocie zatrzęsła się ziemia, a Jezus wyzionął ducha...
Wyjątkowym symbolem spustoszenia, jakie dokonało się w ich sercach, może być postawa Apostołów, którzy zamknęli się w Wieczerniku z obawy przed Żydami, oraz uczniów, którzy w drodze do Emaus spotykają nieznajomego wędrowca. Ci pierwsi są sparaliżowani lękiem o swoje życie. Nawet mając w pamięci widok Chrystusa na krzyżu, nie mogą się odważyć wystawić nosa za szczelnie zamknięte drzwi. Ci drudzy nie należeli do ścisłego grona dwunastu, ale - jak podaje Ewangelista - są pogrążeni w żalu, a nawet rozpaczy. „Jesteś chyba jedynym, który nie wie, co wydarzyło się w tych dniach w Jerozolimie” - mówią załamani (por. Łk 24, 18).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odwagi!

W tym miejscu napotykamy pytanie, które musi paść, jeśli mamy elementarną wiedzę historyczną i choćby pobieżne wyczucie ludzkiej psychiki. Co wydarzyło się w życiu Apostołów, skoro - jak podają także pozabiblijne źródła - ludzie sparaliżowani lękiem o swoje zdrowie i życie nagle opuszczają Wieczernik, by pójść na krańce świata, głosząc wszem i wobec, że Ten, który umarł - prawdziwie zmartwychwstał? Tu już nie chodziło o ryzyko śmierci, bo doskonale zdawali sobie sprawę, że odkąd byli świadkami Zmartwychwstania, łacińskie „martyr” (świadek) nabierze drugiego znaczenia - „męczennik”. „Martyr” znaczy więc zarazem „świadek” i „męczennik”. Kto zatem chciał świadczyć o Zmartwychwstaniu, musiał za to zapłacić męczeństwem. O co chodziło więc w takim oddaniu sprawie Jezusa? Czy mogło chodzić jedynie o uwodzicielski charakter pięknego skądinąd przesłania Dobrej Nowiny? Znamy przypadek filozofa, który dobrowolnie oddał życie za swoje przekonania (Sokrates), ale niewspółmiernie trudniej byłoby znaleźć uczniów, którzy z powodu fascynacji nauką kogokolwiek byliby zdolni oddać za nią swoje życie. Na dodatek - musiałaby to być fascynacja zbiorowa, bo oprócz św. Jana dokładnie wszyscy Apostołowie giną śmiercią męczeńską, pieczołowicie wypełniając polecenie Mistrza: „Idźcie na krańce świata i nauczajcie wszystkie narody...” (por. Mt 28, 19; Mk 16, 15).
Co zatem wydarzyło się w życiu Apostołów, że jednak opuszczają Wieczernik i przyoblekają się w niesamowitą odwagę? Jeśli wcześniej zamknęli się na wszystkie spusty i byli zdolni nawet do zaparcia się swojego Mistrza, jak to miało miejsce w przypadku Piotra, musiało się zdarzyć coś wyjątkowego, skoro nastąpiło niemal cudowne wyzwolenie z lęku. Oni naprawdę musieli spotkać Zmartwychwstałego. Gdyby Go nie spotkali, umarliby ze strachu przed Żydami. Jedynie doświadczenie tego wyjątkowego spotkania mogło uskrzydlić zawiedzionych i zrozpaczonych uczniów, którym potrzebny był nie lada impuls, by wyrwać ich z lęku, który paraliżuje każdą kończynę, każdy drżący mięsień przerażonego ciała. Musieli Go spotkać i potrafili przekonująco opowiadać o tym spotkaniu innym, skoro tak wielu miało później siłę ze śpiewem na ustach ginąć w paszczy dzikich zwierząt, ku uciesze Rzymian zebranych w Koloseum.

Pascha - moje przejście

Nie może w tej refleksji nad Zmartwychwstaniem zabraknąć nas, ludzi XXI wieku. Nosimy w sobie kruchą wiarę, która choć dopuszcza lęk, nigdy nie skazuje chrześcijanina na rozpacz. Myślę o tym zawsze wtedy, gdy przed głównym ołtarzem mojego kościoła staje katafalk, a na nim trumna. To jeden z takich momentów, który przypomina atmosferę wspomnianej już podróży uczniów do Emaus. Chciałoby się krzyknąć: „Panie, zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi” (por. Łk 24, 29). Ku wieczorowi naszej starości, samotności i przemijania. Ale oprócz tęsknoty za Mistrzem jest jeszcze jeden moment przypominający Emaus. Podczas pogrzebu rozpoznajemy Chrystusa w znaku łamanego chleba, a modlitwa eucharystyczna zawiera jedno z piękniejszych westchnień za zmarłych: „Daj, aby ten, który przez chrzest miał udział w śmierci Twojego Syna, miał również udział w Jego Zmartwychwstaniu”. I tu rozumiemy już więcej. Potrzebna była ta śmierć, bo na Krzyżu jest źródło skuteczności sakramentów. Z Jego boku wypłynęła krew i woda. Potrzebna była ta śmierć, bo teraz z większym przekonaniem, mając w oczach obraz Chrystusa Miłosiernego, mogę powtórzyć za św. Faustyną: „Jezu, ufam Tobie”. Potrzebna była ta śmierć, by zrozumieć, że moja śmierć nie będzie ostatnim akordem. Podobnie jak śmierć najbliższych, których żegnamy przy okazji pogrzebu.
Dobrze, że trumnę podczas pogrzebu oświetla płomień paschału. Na sedno problemu naprowadza nas już samo brzmienie nazwy tej ogromnej świecy, która jak armata uzbraja w niesamowitą siłę. Przecież pascha to było przejście z niewoli do wolności. Czymże są zatem Święta P-a-s-ch-a-l-n-e?
Jak Żydzi przeszli z niewoli do wolności w Ziemi Obiecanej, tak my przechodzimy z niewoli grzechu do wolności dzieci Bożych. Z rozpaczy do radości. Z upodlenia do godności. I nie trzeba już stawiać naiwnych pytań o wyższość Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia. Chrystus przyszedł na ziemię w taki, a nie inny sposób, bo chciał przez to pokazać prostotę i ubóstwo, ale z powodzeniem mógł pojawić się między nami w inny sposób. Jeśli jednak stawką było nasze zbawienie, musiał zawisnąć na krzyżu i zmartwychwstać. Przez to pokazał nam drogę, a my z większą pewnością siebie możemy pytać w tych dniach: „Śmierci - gdzie jest twoje zwycięstwo?”.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsza w Polsce autotransplantacja wątroby. 11 godzin operacji i nowa szansa na życie

2026-02-19 10:28

[ TEMATY ]

wątroba

Canva

Lekarze z UCK WUM usunęli olbrzymi nowotwór wątroby, wycinając narząd, operując go poza organizmem i wszczepiając z powrotem. Autotransplantacja z resekcją ex situ to jedna z najbardziej złożonych procedur chirurgicznych na świecie. Pacjentka jest w dobrym stanie.

Lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przeprowadzili pierwszą w Polsce autotransplantację wątroby z resekcją ex situ. Zabieg trwał 11 godzin. Wątroba pozostawała poza organizmem pacjentki przez 4 godziny i 57 minut.
CZYTAJ DALEJ

„Globalny gracz w dziedzinie etyki” – niemiecki teolog o roli Watykanu w światowej służbie zdrowia

2026-02-19 16:11

[ TEMATY ]

zdrowie

Watykan

etyka

Adobe Stock

Niemiecki członek Papieskiej Akademii Życia, Manfred Lütz pozytywnie ocenia jej niedawno zakończone zgromadzenie ogólne. W rozmowie z portalem Vatican News wybitny psychiatra i teolog wyjaśnia, dlaczego Stolica Apostolska jest nieodzownym, niezależnym graczem w światowej medycynie, od sprawiedliwego dystrybuowania leków po sprzeciw wobec ekonomizacji umierania.

Temat tegorocznego zgromadzenia: „Opieka zdrowotna dla wszystkich. Zrównoważony rozwój i sprawiedliwość” trafił w sedno aktualnych problemów. Manfred Lütz, który od 28 lat jest członkiem Akademii, określił konferencję jako jedną z najbardziej ekscytujących. Szczególnie wymiana poglądów z naukowcami z globalnego Południa uświadomiła mu, jak ogromna jest przepaść między Północą a Południem. „Podczas gdy my dysponujemy wysoce zaawansowaną medycyną, w Afryce czasami wystarczy jedno euro, aby osiągnąć niesamowite rzeczy dla ludzi” - powiedział Lütz.
CZYTAJ DALEJ

Pomoc Kościoła w Polsce potrzebującym na Ukrainie

2026-02-19 19:15

[ TEMATY ]

Caritas Polska

pomoc Ukrainie

Caritas Polska

Caritas Polska

Caritas Polska

Mijają 4 lata od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Od pierwszych dni w pomoc ofiarom tego konfliktu, uchodźcom oraz wszystkim potrzebującym na Ukrainie, zaangażował się Kościół w Polsce. Początkowo była to pomoc humanitarna i interwencyjna. Z czasem pojawiły się wieloletnie programy wsparcia społecznego, ekonomicznego i psychologicznego. Trudno jest oszacować wartość tych działań, podejmowanych nie tylko przez duże instytucje charytatywne ale również przez tysiące drobnych podmiotów, fundacji, parafii, grup przyjaciół czy prywatnych darczyńców i wolontariuszy. To setki milionów złotych, dziesiątki tysięcy usług i tysiące rodzin objętych wsparciem. O niektórych formach tej pomocy mówili uczestnicy konferencji prasowej, która odbyła się dziś w siedzibie Sekretariatu KEP.

Pomoc z Polski do Ukrainy płynie ze strony Caritas Polska jak i Caritas diecezjalnych. Całość tej pomocy koordynuje Caritas Polska. Na Ukrainie Caritas Polska współpracuje zarówno z Caritas Ukraina działającą w strukturach Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego jak i Caritas Spes, będącą organizacją Kościoła Rzymskokatolickiego. Większość działań, szczególnie w ostatnim czasie zimowym podejmowana jest we współpracy z Caritas Spes.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję