Ciągły zgiełk męczy, rozdrażnia, upośledza fizycznie i psychicznie. Do pylistej odmiany hałasu: szumu - przyzwyczaić się łatwiej, aczkolwiek skutki życia w takim środowisku są równie groźne, choć objawiają
się wolniej. Człowiek, tracąc możliwość regeneracji psychicznej, jaką daje strefa ciszy, harmonii, kontemplacji, staje się znerwicowany, ma mniejszą zdolność koncentracji, pogłębionej refleksji, a tym
samym rozwijania zdolności intelektu dla obmiatania umysłu z tysięcy impulsów informacyjnych, którymi zasypuje nas codzienność. Kształtując postawy i charaktery.
Postępowe mass media mają w tym procesie niebagatelny udział. Łatwość, by nie rzec łatwizna, kontaktu z sugestywnymi, dynamicznymi imitacjami rzeczywistości redukuje samodzielność myśli i rozleniwia
wolę. Uruchamia proces degeneracji. - Konkrety, nazwy, nazwiska? - Bez liku. Ale w tym miejscu, wtedy, i o tyle, o ile dotyczą recydywy i wyraźnie złej woli. W innym wypadku maleje szansa dotarcia do
zainfekowanego nosiciela fałszu. Nie o zgnębienie bliźniego wszak chodzi, a o zniszczenie zła, którego - świadomie lub nie - bywa nosicielem. Przykłady bywają niezbędne, gdy są pomocne uogólnieniom, szukaniu
przyczyn obserwowanych następstw. To jest najistotniejsze. Im głębiej wnikniemy w przyczynę, tym większa szansa, iż nie damy się uwikłać w skutki, tym łatwiej przyjdzie rozpoznawanie toksyn w pozornie
atrakcyjnych ofertach codzienności. Odtrutek działających błyskawicznie i na stałe nie ma. Pozostaje roztropność i mądry, systematyczny odpór. W rodzinie. W środowisku. W prawdziwie alternatywnych środkach
komunikacji społecznej. Aby nie dać się odkorować, a następnie zasypać przez miliony szczegółów i pikantnych szczególików.
Sięganie do źródeł, przykłady, uogólnienia, powtórzenia i odpowiednia dawka emocji, aby kontakt był skuteczny - to elementy przekazu "kontrrewolucyjnego" w odwojowywaniu wolności człowieka. Zwodzonego
w kierunku następnej fantasmagorii przez niby-młodzieńczy libertyński relatywizm. O starym obliczu.
Iz 58 należy do części księgi związanej z czasem po powrocie z wygnania. Trwa post i modlitwa, a równocześnie trwa krzywda ubogich. Prorok dostaje polecenie: „Wołaj na całe gardło”. To mowa publiczna, w tonie upomnienia. Lud pości i pyta, czemu Bóg „nie widzi”. Odpowiedź dotyka dnia pracy. W dzień postu załatwia się interesy i „uciska” robotników. Pojawia się spór i przemoc. Zewnętrzne znaki żałoby zostają nazwane: skłanianie głowy „jak sitowie” i leżenie w worze z popiołem. Hebrajskie określenie sitowia oznacza trzcinę bagienną, łatwo uginającą się pod palcami. Prorok pokazuje więc gest, który można wykonać bez przemiany życia. „Post, który wybieram” zostaje opisany czasownikami wyzwolenia. Należy rozwiązać więzy nieprawości, zerwać jarzmo, wypuścić uciśnionych. Potem idą czyny bardzo konkretne. Należy dzielić chleb z głodnym, wprowadzić pod dach biednych tułaczy, okryć nagiego, nie odwracać się od człowieka „z własnego ciała”. Hebrajskie bāśār oznacza także krewnego, więc odpowiedzialność zaczyna się najbliżej. Wers 8 używa obrazu świtu. Światło wschodzi, a „chwała Pana” idzie z tyłu jako osłona. W 9a pada obietnica: „Oto jestem” (hinneni). To słowo pojawia się w Biblii jako odpowiedź gotowości, na przykład u Samuela w noc powołania. Prorok ukazuje post, który otwiera drogę do wysłuchanej modlitwy i do uzdrowienia relacji społecznych. W wersecie 1 pojawia się obraz trąby. Hebrajskie skojarzenie prowadzi do szofaru, rogu używanego do ogłaszania świąt i alarmu. Ten sam dźwięk ma obudzić sumienie wspólnoty. W tle stoją także posty pamięci po katastrofie, o których mówi Za 7-8.
Kiedy po raz pierwszy zamieszkałem w Fatimie, szybko zrozumiałem, że to miejsce ma dwa oblicza. Jedno – dzisiejsze: sanktuarium, pielgrzymi, światła, tłumy. Drugie – tamto sprzed ponad stu lat: biedna wieś, dzieci pasące owce, Europa w ogniu wojny. I właśnie to drugie oblicze zawsze było mi bliższe.
Franciszek Marto, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos nie byli „cukierkowymi” obrazkami z dewocjonaliów. To były dzieci z biednej, pasterskiej rodziny. Pracowały ciężko jak na swój wiek. Bawiły się, śpiewały, czasem się obrażały. W ich historiach odnajdywałem coś bardzo zwyczajnego – trochę gorliwości, trochę lenistwa, trochę dziecięcej przekory. Bez aureoli na co dzień.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.