Reklama

Personalna parafia

Niedziela sosnowiecka 8/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Piotr Lorenc: - Od ilu lat pełni Ksiądz funkcje kapelana szpitalnego?

Ks. Wojciech Stach: - W tym roku kończę siódmy rok posługi w Szpitalu Miejskim nr 1 w Sosnowcu.

- We wrześniu 2007 r. otrzymał Ksiądz nominację od bp. Adama Śmigielskiego SDB do pełnienia funkcji diecezjalnego kapelana służby zdrowia. Jakie nowe obowiązki Ksiądz podjął w związku z tą funkcją?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Nominację przyjąłem jako kolejne wyzwanie. Zwiększył się przez to zakres mojej pracy, bo teraz interesuję się nie tylko szpitalem w Sosnowcu, ale także placówkami w całej diecezji. Oczywiście, każdy szpital ma swojego kapelana i to on jest odpowiedzialny za posługę, jednak można te działania zjednoczyć, scalić, ustawić w pewien program. I o to będę zabiegał. Do tej pory wspólnie z ks. Sobaszkiem organizowaliśmy rekolekcje dla służby zdrowia, które w tym roku będą prowadzone już po raz 6. Znamienny jest termin tych rekolekcji - przygotowujemy je w Wielkim Tygodniu. Muszę powiedzieć, że praca kapelana nie ogranicza się jedynie do posługi wśród chorych. Opieką duszpasterską obejmują także i personel szpitala - lekarzy, pielęgniarki. Często wymagają takiej samej opieki jak chorzy. Wracając do rekolekcji, do tej pory pozostali kapelani włączali się w przygotowanie i uczestnictwo w ćwiczeniach duchowych. To chciałbym zmienić. Mamy 9 kapelanów, którzy co prawda pracują w różnych miejscach diecezji, ale w naszej pracy chodzi o to samo, by nieść Dobrą Nowinę do chorego i personelu.

- Czy kapelani objęci są specjalną formacją. Posługa kapelana stawia szczególne wymagania?

- Raz w roku przez 4 dni, po Wszystkich Świętych, odbywają się rekolekcje dla kapelanów z całej Polski na Jasnej Górze. Przygotowuje je ks. Józef Jachimczak - krajowy duszpasterz służby zdrowia.

- Czy na terenie naszej diecezji odbywają się spotkania kapelanów? Jakie zmiany Ksiądz wprowadził w posłudze kapelanów?

- Oczywiście, że kapelani się kontaktują. To jest w naszym interesie, by spotkać się wymienić doświadczenia, podzielić trudnościami, sukcesami. Gdy zaczynałem pracę, nie podobało mi się to, że kapelan odwiedzał chorych o godz. 6 rano. Godzina ta eliminowała możliwość spotkania z chorym, rozmowy z nim, dlatego jedną z moich pierwszych decyzji była zmiana godzin wizyt kapelana. Obchód przeniosłem na czas po wizycie lekarskiej. Wówczas chorzy są wybudzeni, zwykle po śniadaniu, uspokojeni wizytą lekarza i mają więcej czasu. Nic ich nie goni, chyba że własne myśli, ale po to właśnie jest kapelan, by niósł otuchę i spokój.

- Jak wygląda dzień pracy kapelana?

Reklama

- Podobnie. Codziennie odwiedzam chorych, tak jak wspomniałem, po pierwszej wizycie lekarskiej i to zajmuje mi sporo czasu. Kapelan nie może być natrętny. Jeśli ktoś nie wyraża zgody na odwiedziny, to nie narzucam się. Zazwyczaj każdego dnia są chorzy, którzy nie tylko przyjmują sakramenty, ale potrzebują też obecności, rozmowy, rady. Podczas mojego obchodu nie zaniedbuję także lekarzy czy pielęgniarek. Zawsze wchodzę do ich gabinetów i staram się zamienić parę zdań. O godz. 18 sprawuję Mszę św. w szpitalnej kaplicy pw. Miłosierdzia Bożego. W szpitalu przebywa, licząc chorych i personel medyczny i niemedyczny - ok. 900 osób. Można więc powiedzieć, że prowadzę personalną parafię. W chorym staram się zobaczyć cierpiącego Chrystusa i przekonać go, by swój ból złączył ze Zbawicielem. Jednym z przejawów mojego duszpasterstwa wśród personelu medycznego są liczne pielgrzymki do miejsc świętych - 14 krajowych i 3 zagraniczne. Czas wspólnej drogi to spotkanie, modlitwa, a później Droga Krzyżowa, Msza św. w sanktuariach, medycy mogą skorzystać z sakramentu pojednania, przyjmują Komunię św. Ufam, że te wyjazdy przybliżają ich do Boga.

- Czy praca kapelana to trudne zadanie?

- A czy jakakolwiek praca duszpasterska jest łatwa? Posługa w szpitalu to szczególny rodzaj pracy duszpasterskiej. Nie uważam jej za trudną. Kapelan staje przy łóżku chorego najczęściej wtedy, kiedy przychodzi myśl o odchodzeniu, przemijaniu, sensie cierpienia, i stara się pomóc na te pytania odpowiedzieć. Myślę, że chorzy bardzo potrzebują takiego wsparcia i duchowej pomocy. Posługując, kapelan uczestniczy we wszystkich etapach choroby; niejednokrotnie jest obecny też przy śmierci. Nie może zapomnieć o umocnieniu duchowym rodzin chorych. Często trudno jest wytłumaczyć sens cierpienia, umierania, odchodzenia, bo to zawsze pozostaje jakąś tajemnicą. Bezradność wobec cierpienia i umierania pozostaje pewną duchową trudnością pracy kapelana, który przecież sam także boryka się z chorobą i przemijaniem. Największą jednak trudność stanowi wytłumaczenie chorym oraz rodzinie, że sakrament namaszczenia chorych nie oznacza wyroku śmierci. Humorystycznie ujmując sakrament namaszczenia jest jak obiad, może być ostatni, ale nie musi. I tak na różne sposoby staram się to tłumaczyć. Ważnym elementem mojej pracy jest ukazanie nadziei w sytuacji beznadziejnej. Do tego przyczyniają się długie rozmowy pacjentami, które często kończą się ok. godz. 18.

- Posługa kapelana to spore obciążenie, jak wpływa to na Księdza życie?

- Praca w szpitalu to nieustanne rekolekcje. Dużo pomaga mi to, że sam pracuję nad sobą. W życiu ważne jest ustawienie odpowiedniej hierarchii wartości i podążanie za nimi w każdej godzinie. Ja wybrałem Boga i za nim pragnę iść. Posługę kapelana uważam za bardzo wdzięczną pracę. Miło jest usłyszeć po udanej operacji: „Proszę księdza, tak się bałam. Dobrze, że przyjęłam Komunię św. czułam, że nie byłam sama”. Radością moją jest to, że obecnie nie zdarzają się odejścia do Boga bez zaopatrzenia w sakramenty święte. Ludzie musieli się przyzwyczaić, że kapelana można wzywać o każdej porze, że jestem dostępny pod telefonem, że chętnie nawet wieczorem czy w nocy podjadę do chorego, by udzielić sakramentu. W tym miejscu dotykamy bardzo istotnego momentu w pracy kapelana. Ludzie przybywający do szpitala są niejednokrotnie podwójnie chorzy - somatycznie i duchowo. Jeśli podczas pobytu uda się wyleczyć ich z tych dolegliwości to bardzo dobrze. Z drugiej strony największym bólem kapelana jest to, gdy ludzie zamykają przed nim drzwi i oddalają od siebie Boże Miłosierdzie.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katarzyna Niewiadoma-Phinney - z Ochotnicy Górnej na szczyt Mont Ventoux

2026-08-07 20:00

[ TEMATY ]

kolarstwo

Katarzyna Niewiadoma‑Phinney

PAP/Grzegorz Momot

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma-Phinney odniosła w piątek jeden z najpiękniejszych sukcesów w kolarskiej karierze, wygrywając po samotnej, ponad 8-kilometrowej ucieczce kończący się na Mont Ventoux siódmy etap kobiecego Tour de France i obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Kasia, bo tak nazywają ją nie tylko bliscy, ale również koleżanki i rywalki z tras, przeszła długą drogę od pierwszych kroków w sporcie do sukcesów stawiających ją w gronie najlepszych zawodniczek świata. Na rowerze spróbowała sił w wieku 6 lat zachęcona przez rodziców, szczególnie ojca Stanisława, wielkiego miłośnika kolarstwa, który do dziś z zapałem jeździ na rowerze, a w piątek dopingował córkę na zboczu słynnej Góry Wiatrów.
CZYTAJ DALEJ

Góra Tabor: franciszkanie z Kustodii Ziemi Świętej świętowali Przemienienie Pańskie

2026-08-07 17:05

[ TEMATY ]

franciszkanie

Przemienienie Pańskie

Góra Tabor

@Vatican Media

Góra Tabor

Góra Tabor

W czwartek, 6 sierpnia, franciszkańska wspólnota Kustodii Ziemi Świętej obchodziła uroczystość Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor, miejscu tradycyjnie utożsamianym z objawieniem chwały Chrystusa trzem apostołom.

Msza św., której przewodniczył kustosz Ziemi Świętej o. Francesco Ielpo OFM, była okazją do refleksji i radości dla całej wspólnoty katolickiej Nazaretu i okolicznych wiosek. Zakonnicy, kapłani, pielgrzymi i miejscowi wierni zebrali się w bazylice na Górze Tabor, aby upamiętnić ten kluczowy fragment Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Rowerem do La Salette

2026-08-07 21:27

Archiwum ks. Marcina Napory

Dziesięć dni, niemal 1700 kilometrów, ponad 17 tysięcy metrów przewyższeń, pięć europejskich państw i jeden cel – Sanktuarium Matki Bożej w La Salette.

To najkrótszy opis rowerowej pielgrzymki, która rozpoczęła się w Bodzanowie i zakończyła u stóp francuskich Alp. Pielgrzymki pod przewodnictwem ks. Marcina Napory. Wraz z kapłanem, wikariuszem Parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Bodzanowie na peilgrzykowa trasę wyjechali: Maciej Gonkiewicz, Kacper Kosela, Wiktor Ochojski, Wojciech Smogór, Mateusz Szostak i Julia Zielińska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję