Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Wierność aż do końca

Są miejsca, do których człowiek nie przychodzi po to, by oglądać przeszłość, ale by się z nią spotkać. Las na Rapach pod Biłgorajem jest właśnie takim miejscem. W ciszy wysokich sosen od osiemdziesięciu dwóch lat rozbrzmiewa historia ludzi, którzy za umiłowanie Ojczyzny zapłacili najwyższą cenę. Tutaj pamięć nie jest jedynie wspomnieniem dawnych wydarzeń. Jest zobowiązaniem wobec tych, którzy pozostali wierni do końca.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 30/2026, str. VI

[ TEMATY ]

Biłgoraj

Hanna Pilarska

Złożenie wieńców pamięci

Złożenie wieńców pamięci

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tegoroczne uroczystości rocznicowe rozpoczęły się Eucharystią sprawowaną w intencji Ojczyzny i pomordowanych partyzantów. To wymowny znak, że pamięć chrześcijańska nie zatrzymuje się na śmierci, lecz prowadzi do modlitwy, wdzięczności i nadziei. Witając zgromadzonych, proboszcz parafii ks. Jerzy Kołtun przypomniał, dlaczego każdego roku mieszkańcy wracają do tej bolesnej historii. – Witam wszystkich tych, którzy chcą Panu Bogu powierzać sprawy naszej Ojczyzny, aby nigdy więcej nie nastąpiły takie wydarzenia – mówił kapłan. Te słowa wybrzmiały jak modlitwa o pokój, którego wartość najpełniej rozumieją ci, którzy znają cenę wojny.

Najbardziej poruszające były jednak świadectwa rodzin ofiar. Historia przestaje być wtedy zbiorem dat i faktów, a staje się doświadczeniem konkretnych ludzi. Jeden z uczestników uroczystości, Jerzy Nizio, którego stryj Józef został zamordowany na Rapach, przywołał dramatyczne wspomnienia przekazywane w rodzinie. – Przez dziewięć dni byli bici i torturowani. Kiedy odnaleziono mogiłę, wielu rozpoznawano jedynie po znakach szczególnych lub ubraniach domowego wyrobu. Tak byli zmasakrowani – opowiadał z przejęciem. W jego głosie nie było nienawiści. Był natomiast ból, którego nie zdołał zagłuszyć upływ ponad ośmiu dekad.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Zbrodnia na Rapach była tragicznym następstwem niemieckiej akcji „Sturmwind II”. Schwytanych po bitwach pod Osuchami i Porytowym Wzgórzem partyzantów Armii Krajowej oraz Batalionów Chłopskich przez wiele dni bestialsko torturowano w biłgorajskim gestapo, a następnie rozstrzelano i pogrzebano w zbiorowej mogile. Dziś miejsce ich śmierci stało się miejscem pamięci, do którego każdego roku przybywają kolejne pokolenia.

Po Mszy św. uczestnicy udali się do lasu na Rapach. Przy pomniku zabrzmiał hymn państwowy, odczytano apel poległych, złożono wieńce i zapalono znicze. Wśród szumu drzew cisza mówiła więcej niż słowa. Była wyrazem wdzięczności wobec tych, którzy pozostali wierni Polsce nawet wtedy, gdy oznaczało to śmierć.

Coroczne obchody pokazują, że pamięć nie jest jedynie obowiązkiem historyków czy rodzin poległych. Jest zadaniem całej wspólnoty. Naród, który zapomina o swoich bohaterach, łatwo traci świadomość własnej tożsamości. Dlatego tak ważne są chwile, gdy mieszkańcy gromadzą się przy mogile partyzantów – nie po to, by rozdrapywać rany, lecz by uczyć się odpowiedzialności za wolność odziedziczoną dzięki ofierze poprzednich pokoleń. Rapy pozostają zatem miejscem milczącego świadectwa. A świadectwo to przypomina, że miłość do Boga i Ojczyzny niejednokrotnie wymagała najwyższej ofiary. Pamięć o bohaterach nie jest więc spojrzeniem w przeszłość, lecz drogowskazem dla współczesnych – aby wolność, okupiona ich krwią, nigdy nie została zmarnowana.

2026-07-21 14:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Radość ze spotkania z Chrystusem

Niedziela zamojsko-lubaczowska 16/2023, str. VI

[ TEMATY ]

ekstremalna Droga Krzyżowa

Biłgoraj

Joanna Ferens

Wędrówce towarzyszyła modlitwa i refleksja nad męką Jezusa

Wędrówce towarzyszyła modlitwa i refleksja nad męką Jezusa

Z sanktuarium św. Marii Magdaleny w Biłgoraju po raz kolejny wyruszyła Ekstremalna Droga Krzyżowa, która w tym roku przebiegała pod hasłem „Idę, bo szukam nadziei”.

Ekstremalna Droga Krzyżowa przynosi piękne owoce i przyciąga coraz więcej osób – tłumaczył organizator biłgorajskiej EDK, ks. Mateusz Januszewski. – Ekstremalna Droga Krzyżowa polega na tym, że oprócz takiego czysto intelektualnego rozważania w sercu dołączamy także „rozważanie ciałem”. Jest to modlitwa swoim bólem, trudem, zmęczeniem i cierpieniem. Chcemy dołączyć swój ból fizyczny do tego, co przeżywał Jezus. Wydaje mi się, że wówczas, gdy nasze ciało przeżywa trud i zmęczenie, łatwiej jest wejść w tę Mękę Chrystusa. Trzeba jednak pamiętać, że Ekstremalna Droga Krzyżowa to nie jest rajd, nocna przygoda czy okazja do przeżycia czegoś niesamowitego, ale przede wszystkim jest to życie z Jezusem Chrystusem i szukanie Jego w tych rozważanych czternastu stacjach. Chodzi o to, aby te stacje, trud, zmęczenie i złączenie tego z Męką Chrystusa zmieniało moje serce. Wierzę, że przez to zmęczenie, ból nóg, wyczerpanie możemy zaznać przemiany swojego serca. I takie owoce zauważamy w uczestnikach tej Drogi Krzyżowej, którzy dzielą się później swoimi świadectwami – tłumaczył.
CZYTAJ DALEJ

24 września – wspomnienie odnalezienia ciała świętej Klary z Asyżu

[ TEMATY ]

Św. Klara z Asyżu

"Głos Ojca Pio"

O okolicznościach odejścia Klary z tego świata możemy się dowiedzieć z opowiadań jej sióstr z klasztoru San Damiano, zachowanych w Aktach Procesu Kanonizacyjnego.

Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły zakonu, tak żeby mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć; i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci, przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować. A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna, bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania1.
CZYTAJ DALEJ

„Ja także chciałabym zostać uzdrowiona”. Świadectwo Margherit

2026-09-27 18:36

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Moja wiara się zachwiała. Byłam zła na Mamę Maryję - wyznała Margherite Hourt podczas spotkania Leona XIV z chorymi i osobami, które im posługują w Lourdes. Po wypadku, który odebrał jej sprawność, właśnie przy Grocie odnalazła pocieszenie. Jej świadectwo oraz słowa lekarza z Laval pokazały Papieżowi Lourdes widziane oczami tych, którzy wiedzą, że granica między pomagającym a potrzebującym pomocy może zniknąć w jednej chwili.

Podziel się cytatem Po raz pierwszy przyjechała tu jako dwudziestolatka, aby pomagać chorym i osobom z niepełnosprawnościami podczas pielgrzymek diecezji Metz. Później robiła to przez ponad 14 lat. Na co dzień pracowała w fabryce ceramiki, a urlop przeznaczała na służbę chorym w Lourdes.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję