Prowadzimy bardzo nerwowe życie. W gospodarstwie domowym pomaga nam babcia – mama męża i przeważnie każdy zjada swój posiłek, gdy przychodzi do domu, a zdarza się to o różnych porach. Czasem dopiero wieczorem udaje mi się zgromadzić wszystkich przy wspólnym stole. Oczywiście, o ile któreś z dzieci nie zasiedzi się u koleżanki czy kolegi, w bibliotece lub nawet w szkole. Widzę, że wszyscy chodzimy własnymi drogami i coraz mniej ze sobą rozmawiamy. Dzieci bywają czasem rozdrażnione, jakby nieobecne, i trudno mi odgadnąć, co je martwi czy cieszy. Wiem, że wspólne rodzinne spotkania są bardzo ważne dla dobra całej rodziny, i chciałabym, żebyśmy się wszyscy bardziej przekonali do tego rodzinnego rytuału. Sama często potrzebuję wsparcia, bo bywa, że trudności się piętrzą, lecz też jestem zmęczona tym tempem naszego życia. Kiedy mam jeszcze dodatkowo coś organizować, to po prostu macham ręką i rezygnuję.
Anna
Ostatnio psychologowie dochodzą do wniosku, że jedną z przyczyn depresji i lęków u młodzieży może być zanikanie zwyczaju wspólnego spożywania posiłków w gronie rodzinnym. Szczególnie młodzi ludzie, którzy w okresie dojrzewania samotnie jadają obiady i kolacje, znacznie częściej miewają zaburzenia psychiczne. Ich rówieśnicy, którzy częściej zasiadają do wspólnych posiłków z rodzicami i rodzeństwem, a także chętnie uczestniczą w rodzinnych spotkaniach i świętach, są bardziej zrównoważeni emocjonalnie. Zdaniem naukowców, wspólne posiłki i towarzyszące im serdeczne kontakty z bliskimi pomagają w radzeniu sobie z codziennymi problemami i zagrożeniami. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w trudnym okresie matur, egzaminów i sprawdzianów, lecz także w normalnym, szkolnym czasie.
I znów, jak widać, nawet naukowe opinie potwierdzają starą prawdę, że najlepszym środowiskiem wychowawczym jest naturalna rodzina, która już od dzieciństwa uczy nas prawidłowych stosunków międzyludzkich oraz daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Życie budowane na takich fundamentach też powinno być udane i szczęśliwe.
Jezus połamał pięć chlebów oraz dwie ryby i dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jezus nie skupia się wyłącznie na głodzie duchowym, wewnętrznym. Pragnie ugasić także głód cielesny. Ciało również jest Jego dziełem, stąd potrzeby ciała nie są Bogu obojętne.
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
„Zanim będziesz kimkolwiek dla innych, masz być kimś dla Boga i dla samej siebie” - mówił bp Artur Ważny podczas Diecezjalnej Pielgrzymki Kobiet do sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej. W czasie, gdy rozmowa o kobietach w Kościele często zaczyna się od pytań o funkcje, uprawnienia i granice ich obecności, biskup rozpoczął od kwestii bardziej podstawowej: skąd kobieta czerpie swoją godność i czy musi na nią zasłużyć.
Diecezjalna Pielgrzymka Kobiet odbyła się w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, czczonej jako Pani Dąbrowy Górniczej i Matka Zagłębia. Spotkanie jest częścią wieloletniej tradycji dorocznych pielgrzymek kobiet i dziewcząt, związanych z obchodzonym 2 sierpnia odpustem Porcjunkuli. Od dekad do dąbrowskiej bazyliki przybywają kobiety z różnych części diecezji, przedstawicielki parafii, wspólnot i kół gospodyń wiejskich.
O zachłanności jako chorobie duszy, która „odbiera człowiekowi zmysły, ponieważ upaja go bogactwem do tego stopnia, że zapomina on o tych, którzy płaczą z głodu i wołają z pragnienia” mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. „Wobec przepychu rzeczy, które niszczeją, pozostają wyciągnięte ręce tych, którzy nie mają co jeść, oraz spalone domy tych, którzy nie zaznają pokoju” - dodał, cytowany przez Vatican News.
Papież podkreślił, że znaki dokonywane przez Jezusa to gesty objawiające „szczególne oddanie dla nas, wyrażające się w zbawieniu, które przynosi światu”. Pan jest Tym, który „nadaje życiu sens, wyzwalając je od zła i grzechu”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.