Reklama

Władyka Jan

Mówił, że nie można negować unii brzeskiej, która wybrała drogę jedności z biskupem Rzymu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trudno uwierzyć, że za kilkanaście dni władyka Jan Martyniak, emerytowany arcybiskup przemysko-warszawski Kościoła bizantyjsko-ukraińskiego, będzie obchodzić 80. rocznicę urodzin, która zbiega się z 55. rocznicą jego święceń kapłańskich i 30. rocznicą sakry biskupiej. Pamiętam jak dziś jego chirotonię w 1989 r. na Jasnej Górze i wzruszenie grekokatolików oraz ich łacińskich przyjaciół, którzy byli świadkami sakry biskupiej pierwszego po II wojnie światowej greckokatolickiego władyki.

Pamiętam też, jak wcześniej, jeszcze jako ksiądz mitrat, przemawiał – po ukraińsku – podczas sympozjum na KUL-u z okazji milenium chrztu Rusi. Posługując się metaforą Jana Pawła II, podkreślił, że Kościół musi oddychać obydwoma swoimi płucami: zachodnim i wschodnim. Mówił, że nie można negować unii brzeskiej, która wybrała drogę jedności z biskupem Rzymu. Przemawiał tak pięknie, że – choć nie było jeszcze widoków na biskupa greckokatolickiego – pomyślałem sobie, iż jeśli ktoś nim zostanie, to będzie to ks. Jan Martyniak. Minęło ledwie półtora roku i stało się to faktem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W wolnej Polsce ks. Martyniak zabrał się energicznie do organizowania duszpasterstwa dla rozproszonych po całym kraju grekokatolików. Nie oszczędzał się, mimo że nie był okazem zdrowia. Jego diecezją przez 7 lat była cała Polska, bo dopiero w 1996 r. Jan Paweł II ustanowił dwie eparchie.

Reklama

Towarzyszyłem władyce Janowi jako dziennikarz od początku jego pasterskiej posługi i wiem, ile musiał pokonać trudności. Tych nie brakowało od dzieciństwa. Jako kilkuletni chłopiec stracił ojca, który wcielony do armii sowieckiej zginął w obozie jenieckim pod Dreznem. Potem była powojenna tułaczka spod Starego Sambora na ziemie odzyskane. Początkowo Jan Martyniak nie mógł realizować swojego powołania kapłańskiego w obrządku greckokatolickim, pracował więc w duszpasterstwie rzymskokatolickim.

Okres powojenny był dla grekokatolików w PRL-u czasem upokorzeń. Władze komunistyczne ledwie tolerowały Cerkiew greckokatolicką, a duchownym i wiernym utrudniały życie, jak tylko mogły. Młody ks. Jan nie dostał paszportu na studia do Rzymu. W trudnych chwilach wspierała go mama Maria – Polka, dzielna i dobra kobieta. Ks. Jan Martyniak jako duszpasterz grekokatolików w Legnicy zauważył, że od pewnego czasu taca jest skromniejsza. Okazało się, że to mama podbierała pieniądze, aby wspomagać biednych. W czasach wolności też kłopotów nie brakowało. Jako biskup – wskutek konfliktu w Przemyślu – nie mógł odbyć ingresu do dawnej katedry greckokatolickiej, wobec czego swojej katedry użyczył mu ordynariusz łacińskiej diecezji przemyskiej.

Ale przeżył też władyka Jan chwile radości, kiedy w 1991 r. w kościele pojezuickim w Przemyślu podejmował Jana Pawła II, który świątynię tę podniósł do rangi katedry greckokatolickiej. Uczestniczył w Rzymie w obchodach 400-lecia unii brzeskiej i w beatyfikacji unitów podlaskich, męczenników z Pratulina.

Reklama

Losy jego poprzednika na stolicy przemyskiej – bł. bp. Jozafata Kocyłowskiego były tragiczne. Władyka stawiał tak zacięty opór funkcjonariuszom UB, że musieli wynieść go w fotelu, do którego silnie przywarł. UB-owcy przewieźli go do Lwowa, gdzie oddali na pastwę swoim kolegom po zbójeckim fachu, funkcjonariuszom NKWD. Władyka Kocyłowski zmarł w łagrze sowieckim pod Kijowem.

Abp Martyniak doczekał normalnych czasów i spokojnie zażywa zasłużonej emerytury, nie przestając jednak pełnić swoich funkcji pasterskich.

Mnohaja lita, Władyko!

* * *

Grzegorz Polak
Dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007)

2019-06-04 13:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

[ TEMATY ]

nowenna

Wielki Post

Agata Kowalska

Wielki Post jest szczególnym czasem łaski, nawrócenia i powrotu do Boga. Kościół zaprasza nas, abyśmy poprzez modlitwę, post i jałmużnę przygotowali nasze serca na tajemnicę Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Ta nowenna została ułożona jako dziewięciodniowe duchowe przygotowanie do rozpoczęcia Wielkiego Postu. Każdy dzień prowadzi nas ku głębszemu rachunkowi sumienia, oczyszczeniu intencji i odnowieniu relacji z Bogiem. Nowennę można odmawiać indywidualnie lub we wspólnocie.

CZYTAJ DALEJ

Kim jest Władimir Semirunnij?

2026-02-13 18:04

[ TEMATY ]

Włochy

łyżwiarstwo

Igrzyska 2026

PAP/TERESA SUAREZ

Srebrny medalistaw konkurencji 10 000 m mężczyzn łyżwiarstwa szybkiego Vladimir Semirunniy z Polski.

Srebrny medalistaw konkurencji 10 000 m mężczyzn łyżwiarstwa szybkiego Vladimir Semirunniy z Polski.

Z Jekaterynburga przez Tomaszów Mazowiecki i Hamar do Mediolanu - tak wiodła droga Władimira „Władka” Semirunnija po olimpijski medal. Pochodzący z Rosji reprezentant Polski w piątek był drugi w łyżwiarskim wyścigu na 10 000 metrów w igrzyskach we Włoszech.

Piątkowy medal olimpijski uzupełnił dorobek 23-letniego panczenisty, na który składają się również srebro i brąz mistrzostw świata na dystansach oraz złoto i srebro mistrzostw Europy.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję